Niezależne Zrzeszenie Studentów w Krakowie 

Konferencja “Oblicza Rosji” na UJ 11 i 12 grudnia 1981, materiały z zasobów SB w Krakowie, obecnie IPN
Grzegorz Przebinda demonstruje w stanie wojennym podczas zakazanego w PRL-u 3 maja

Cło czy cenzura?

28 lutego 1987 roku, gdy wracałem z Paryża, poddano mnie na Okęciu drobiazgowej kontroli celnej. Zatrzymano przy tym około 90 książek i czasopism, wszelkie gazety, odbitki kserograficzne i maszynopisy. Kontrola była prowadzona starannie przez celniczkę, wspomaganą w fazie finałowej przez umundurowanego oficera. Zatrzymano mi wszelkie słowo drukowane, a ponieważ chciałem być przy spisywaniu protokołu i dokładnie sprawdzałem jego treść to kontrola trwała około trzech godzin. Nie wiedziałem jeszcze wtedy, że finał tej sprawy nastąpi dopiero po dziewiętnastu miesiącach.

Pobierz PDF

 


W sprawie ulicy Dzierżyńskiego

Ostatnio coraz głośniej o zbrodniach Bolesława Bieruta, wydaje się, że pora zwrócić się ku źródłom. O działalności Dzierżyńskiego opublikowano wiele obiektywnych materiałów, tymczasem u nas ciągle mówi się o tej postaci z atencją, a przemilcza jej zbrodnie dokonane pod sztandarami Czeka.

Pobierz PDF


Czy Dzierżyński zasłużył na ulicę w Krakowie 

W „Tygodniku Powszechnym”  (nr 20, 14 maja 1989) opublikowałem krótką notkę „W sprawie ulicy Dzierżyńskiego”. Tekścik ukazał się z parotygodniowym opóźnieniem, ponieważ cenzura była wtedy zdania, że nazywanie czynów Dzierżyńskiego [ – – – –] [Ustawa z dn. 31 VII 1981, O kontroli publikacji i widowisk, art. 2 pkt 3 (Dz. U. nr 20, poz. 99, z późniejszymi zmianami)] godzi „w konstytucyjne zasady polityki zagranicznej PRL i jej sojusze” (decyzja nr UKr – 028/7/89). Tę decyzję oprotestowałem i tekst się ukazał. Od tego czasu wiele się zdarzyło i doprawdy nadszedł już czas, aby w Krakowie nie było ulicy twórcy „czerwonego terroru” i polskiego apostaty – Feliksa Dzierżyńskiego.

Pobierz PDF


Trybuna Ludu potępia Grzegorza Przebindę 

Czy zasłużył on na miejsce w „Tygodniku Powszechnym” 1989 r.

Nie wiem, kim jest Grzegorz Przebinda, który mieszka w Krakowie przy ul. Feliksa Dzierżyńskiego (dawnej – Juliusza Leo). Gdyby swój kubeł przepojonych nienawiścią pomyj wylał nawet na łamy „Gazety Wyborczej”, która – jak wiadomo – w słowach nie przebiera, też trzeba by dwa razy przetrzeć oczy. Ale na ten kuriozalny tekst znaleziono miejsce w „Tygodniku Powszechnym”

Pobierz PDF